polski | English | Deutsch | Pусский

Wywiad z podsekretarzem stanu ds. uzbrojenia i modernizacji w MON, Zenonem Kosiniakiem-Kamyszem
Piątek 26 września 2008

Jesteśmy w połowie drogi

Zainteresowani jesteśmy pozyskiwaniem coraz nowszego uzbrojenia i sprzętu wojskowego na wyposażenie naszych Sił Zbrojnych, którego wytwórcą będą polskie firmy – mówi Zenon Kosiniak-Kamysz, podsekretarz stanu ds. uzbrojenia i modernizacji w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Przemysł zbrojeniowy w okresie transformacji przeżywał dramatyczne lata. Trwały strajki. W stolicy co najmniej raz w roku odbywały się uliczne protesty. Teraz tego nie obserwujemy. Czyżby branża wyszła na prostą?

– Z analizy sytuacji ekonomicznej jednoznacznie wynika, że podmioty polskiego przemysłu obronnego aktualnie osiągają znacznie lepsze wyniki działalności gospodarczej w porównaniu do okresu poprzedzającego wejście w życie rządowych programów rozwoju tego sektora gospodarki narodowej. Jest to rezultatem: wzrostu zamówień resortu obrony narodowej wynikającego ze zwiększonych środków przeznaczanych na modernizację techniczną Sił Zbrojnych w wyniku:

- poziomu 1,95 proc. PKB przeznaczanych na finansowanie potrzeb obronnych państwa zgodnie z przepisem art. 7 ustawy z dnia 25 maja 2001 roku „o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej” (Dz. U. Nr 76, poz. 804, z późn. zm.),

- środków z tak zwanego Funduszu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych pochodzących z przychodów ze sprzedaży zbędnych jednostkom resortu obrony narodowej nieruchomości oraz rzeczy ruchomych (uzbrojenie, wyposażenie, środki materiałowe i techniczne) dokonywanych przez Agencję Mienia Wojskowego,

- środków pochodzących z przychodów z prywatyzacji spółek przemysłowego potencjału obronnego; wzrostu eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego, w szczególności do państw tradycyjnych odbiorców naszych produktów oraz państw Dalekiego Wschodu; restrukturyzacji finansowej dokonanej w ramach oddłużenia zgodnie z zapisami ustawy z dnia 7 października 1999 roku „o wspieraniu restrukturyzacji przemysłowego potencjału obronnego i modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej” (Dz. U. Nr 83, poz. 932, z późn. zm.) oraz przeprowadzonej wewnętrznej restrukturyzacji, w tym redukcji zatrudnienia wspartej udogodnieniami w zakresie świadczeń przedemerytalnych.

Przyjęcie przez rząd „Strategii konsolidacji i wspierania rozwoju polskiego przemysłu obronnego w latach 2007–2012” a także „Programu mobilizacji gospodarki na lata 2007–2012”, konsekwentna realizacja zamierzeń ujętych w tych programach oraz cykliczne spotkania i konsultacje z przedsiębiorcami i stroną społeczną, przy coraz stabilniejszych planach modernizacji technicznej Sił Zbrojnych, to czynniki, w których upatrywałbym źródeł umiarkowanego sukcesu w przemyśle obronnym.

Jeszcze nie wszystkie firmy ustabilizowały swoją kondycję ekonomiczną. Utworzenie narodowego koncernu zbrojeniowego i dalsza restrukturyzacja spółek tworzących ten koncern powinny pozytywnie wpłynąć na wzrost konkurencyjności podmiotów i dalszą poprawę tego przemysłu.

Nie bez znaczenia dla dalszej stabilizacji i rozwoju będzie realizacja narodowych i międzynarodowych programów modernizacji uzbrojenia, do których stopniowo włączają się polscy przedsiębiorcy. Służyć temu mają także przedsięwzięcia dotyczące pozyskiwania nowych technologii w ramach zobowiązań offsetowych, a także zwiększone środki na wsparcie finansowe badań naukowych i prac rozwojowych w obszarze obronności i bezpieczeństwa państwa, którymi dysponuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Istotnym czynnikiem jest także dobra współpraca z pracodawcami oraz ze stroną społeczną, rozumiejącą wyzwania czasu stojące przed ich firmami.

Za rządów AWS-UW narodził się pomysł konsolidacji branży. Został jednak odrzucony. Minister Skarbu Państwa Aldona Kamela-Sowińska stwierdziła bowiem, że łączenie biedy z nędzą nie ma sensu. Czy miała rację?

– Prezentowany w pytaniu pogląd jest błędny, bowiem konsolidacja przemysłu obronnego postępuje, a zaangażowanie Agencji Rozwoju Przemysłu SA w odniesieniu do części firm zbrojeniowych przyniosło pozytywne efekty. Pamiętać bowiem należy, że poprzez Agencję udzielono wielu firmom znaczącego wsparcia finansowego na realizację ich programów restrukturyzacji. Wiele z nich bez tego wsparcia musiałoby być postawionych w stan likwidacji.

Należy podkreślić, że działalność gospodarcza rządzić się musi prawami ekonomii. Sentymenty nie zlikwidują problemów zadłużenia, czy też nie przysporzą środków na sfinansowanie – wielokrotnie bardzo kosztownych – programów restrukturyzacji, w szczególności w zakresie podnoszenia zdolności produkcyjno-technologicznych, czy też bardzo bolesnych, ale niezbędnych, redukcji zatrudnienia.

Powstała w 2002 roku „Strategia przekształceń strukturalnych przemysłowego potencjału obronnego” doprowadziła do konsolidacji zbrojeniówki w dwóch grupach. Jedna powstała wokół Bumaru, druga przy Agencji Rozwoju Przemysłu. Pierwsza radziła sobie coraz lepiej. W drugiej, skupiającej przedsiębiorstwa lotnicze i radioelektroniczne, pod rządami prezesa Pawła Brzezickiego nic dobrego się nie działo. Jak to wygląda obecnie?

– Też muszę zaprotestować przeciwko takiemu poglądowi. Pamiętać należy o różnej misji jaką wobec podporządkowanych sobie firm miał wypełnić Bumar Sp. z o.o. oraz Agencja Rozwoju Przemysłu SA. Sądzę więc, że dokonywanie takich uogólnień jest wielce krzywdzące i nieprawdziwe. W obu tych grupach odnotowano i sukcesy, i porażki.

Dziś mamy do czynienia z nową jakością w obu tych spółkach, w obu dokonano głębokich zmian personalnych, a w efekcie osiągnięto podstawową rzecz – spokój i rozwagę w podejmowaniu decyzji, w tym także o znaczeniu strategicznym dla rozwoju zarówno spółek zarządzających, jak i spółek zależnych – nadzorowanych.

Miejmy nadzieję, że przy coraz większym wsparciu administracji rządowej, zrozumieniu celów w obu grupach kapitałowych, w tym także strony społecznej, uda się zrealizować wszystkie przedsięwzięcia przewidziane w „Strategii konsolidacji i wspierania rozwoju polskiego przemysłu obronnego w latach 2007–2012”. Resort obrony narodowej jest żywotnie zainteresowany kondycją polskiej zbrojeniówki, gdyż leży to w interesie narodowym, by nie używać słów polskiej racji stanu.

Zainteresowani jesteśmy pozyskiwaniem coraz nowszego uzbrojenia i sprzętu wojskowego na wyposażenie naszych Sił Zbrojnych, którego wytwórcą będą polskie firmy. To nie tylko sentyment do wszystkiego co polskie, to także realny pogląd na optymalizację poziomu wydatków na obronność i bezpieczeństwo. W priorytetowych obszarach obronności winniśmy jako państwo uzyskać maksymalny poziom samowystarczalności, uwzględniając oczywiście realia ekonomiczne i technologiczne.

Czy nie lepiej byłoby skupić cały przemysł zbrojeniowy w jednej grupie. Na światowych rynkach tylko wielcy mają coś do powiedzenia.

– Z tym poglądem w pełni się zgadzam. Proszę zatem sięgnąć do ustaleń „Strategii konsolidacji i wspierania rozwoju polskiego przemysłu obronnego w latach 2007–2012”. Zakłada ona konsolidację wyszczególnionych imiennie firm w narodowym koncernie zbrojeniowym. Stworzenie jednolitego systemu we wszystkich obszarach funkcjonowania koncernu umożliwi grupie kapitałowej oraz firmom wchodzącym w jej skład aktywne – i mam nadzieję skuteczne – włączenie się do europejskiej i światowej rywalizacji. Warunkiem jest dostęp do nowoczesnych technologii.

Zapewni to nowe wyroby i szersze rynki zbytu, umożliwi udział kooperacyjny w dużych, międzynarodowych programach uzbrojenia, rozpoczynających się od etapu badań naukowych, czy też prac rozwojowych i wdrożeniowych, a w następstwie zapewni udział w kontraktach. Koncern to także łatwiejszy dostęp do środków finansowych pozyskiwanych nie tylko z budżetu państwa, ale również z instytucji finansowych. Koncern to ograniczenie kosztów działalności w sferach wspólnych dla wszystkich firm, jak na przykład marketing czy zaopatrywanie.

Prawdziwe jest zatem stwierdzenie – duży może więcej. Dodam – szybciej i lepiej. Strategia, o której wspomniałem, jest drogowskazem działania, który należy wesprzeć przepisami prawa i racjonalną strukturą organizacyjną. To zadania dla administracji rządowej oraz kierownictwa Bumaru. Działający od wielu lat Zespół Trójstronny ds. Społeczno-Gospodarczych Warunków Restrukturyzacji Zakładów Przemysłowego Potencjału Obronnego jest jednym z forów wymiany poglądów i ustalania przedsięwzięć do realizacji w kontekście podwyższania konkurencyjności krajowego potencjału przemysłu obronnego.

Siłą napędową rozwoju zbrojeniówki są zamówienia rządowe. W ubiegłym roku minister obrony narodowej Aleksander Szczygło nie zdołał wykorzystać wszystkich środków, przeznaczonych na ten cel. W kasie resortu pozostał ponad l mld zł. Co się stało z tymi pieniędzmi?

– Po pierwsze, odsyłam do strony Ministerstwa Obrony Narodowej: www.wp.mil.pl. W zakładce sprostowania znajduje się informacja z dnia 14 września 2007 roku, jako ustosunkowanie się do artykułu zamieszczonego w dzienniku „Rzeczpospolita” w dodatku „Ekonomia & Rynek” z dnia 13 września 2007 roku” pod tytułem „MON nie sięga po broń”.

Po drugie, w stosunku do informacji znajdujących się w sprostowaniu, „życie” zweryfikowało wartość tak zwanych sum niewygasających z kwoty 150 mln zł do 242 mln zł, gdyż Wojskowe Zakłady Mechaniczne SA, określając planowane we wrześniu 2007 roku braki w dostawach dla wojska transporterów KTO Rosomak na 10 sztuk, musiały zweryfikować te prognozy do poziomu 25 sztuk. Tym niemniej, zostały one zrealizowane do końca pierwszego kwartału 2008 roku.

Z ogólnej niezrealizowanej kwoty 122 mln zł – a nie 1 mld zł – całości budżetu MON, tylko 89,6 mln zł stanowiły niewykorzystane środki z obszaru modernizacji technicznej, z czego 79 mln zł to niewykorzystana kwota rezerwy celowej na podatek VAT od dostaw samolotów F-16 ze względu na niski kurs dolara. Nadmienić należy, że w obszarze odpowiedzialności pionu, którym kieruję, jedynie około 400 tys. zł nie zostało wykorzystane ze środków budżetu MON za 2007 rok. Szczegółowe informacje w zakresie wykonania budżetu MON znajdują się w „Informacji o realizacji budżetu resortu obrony narodowej za 2007 rok.”.

Równie dużą rolę dla rozwoju branży zbrojeniowej odgrywają zamówienia zagraniczne, a o to powinny zabiegać nasze ambasady. Jak układa się współpraca resortu obrony z polską dyplomacją?

– Faktycznie, zamówienia zagraniczne, rozumiane jako kontrakty dla polskich firm, w tym także dla wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych (WPRP), w sytuacji olbrzymiej konkurencji – wręcz bitwy o klienta – na międzynarodowym rynku zbrojeniowym są ważne, ponieważ pozwalają zarabiać wynegocjowane podczas przetargów sumy często w atrakcyjnych walutach.

Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę na inne aspekty zamówień zagranicznych, mianowicie wejście polskiego producenta na atrakcyjny rynek nie powinno być jednorazowe. Wyzwaniem jest utrzymanie się na tym rynku. Dlatego też działania promocyjne, jakie MON popiera, mają na celu przygotowanie strategii trwałej i długoterminowej obecności na pozyskanym rynku.

Odnośnie drugiej części pytania, to chciałbym zauważyć, iż jestem w stałym kontakcie z ministrem Komorowskim, w którego pionie funkcjonuje Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych wraz z Biurem Ataszatów Wojskowych, i bardzo często w ścisłej współpracy, na podstawie informacji przekazywanych z naszych zagranicznych placówek dyplomatycznych, analizujemy i przekazujemy oferty, kontakty do MSZ, MG oraz bezpośrednio do podmiotów przemysłu obronnego. Ponadto, każda oficjalna wizyta zagraniczna premiera, ministra obrony i innych wysokich urzędników administracji państwowej jest także przygotowana pod kątem złożenia bądź pozyskania oferty dla polskiego przemysłu obronnego.

Zawsze do bagażu dyplomatycznego „dokładamy” obszerne materiały informacyjno-reklamowe naszych spółek. W tej kwestii mogę też dodać, że osobiście, każdego tygodnia spotykam się z przedstawicielami zarówno polskich, jak i zagranicznych firm przemysłu obronnego.

Dla podkreślenia skuteczności wspólnych działań resortów obrony, gospodarki i spraw zagranicznych mogę poinformować, iż przyczyniliśmy się do podpisania kilku dochodowych kontraktów zagranicznych – w tym na przykład kontraktu na dostawę czołgów do Malezji lub sprzętu wojskowego do Iraku – które to kontrakty „wywalczyły” polskie firmy, pokonując konkurentów z większych państw. Nasze skoordynowane działania i poparcie, udzielane w drodze wszelkich kontaktów międzynarodowych, przynoszą rezultaty w postaci wzrostu zainteresowania produktami polskiej „zbrojeniówki”.

Polska ma do dyspozycji miliardy euro na innowacyjność. Czy skorzystają z nich wojskowe instytuty badawcze? Dobrze przecież wiadomo, że część rozwiązań opracowywanych dla armii znajduje zastosowanie w gospodarce cywilnej.

– Dla prawidłowego funkcjonowania zaplecza badawczo-rozwojowego działającego na rzecz przemysłu obronnego niezbędny jest istotny wzrost nakładów na badania naukowe i prace rozwojowe oraz skoncentrowanie środków na realizację zadań w priorytetowych obszarach techniki wojskowej. Kluczową sprawą jest określenie priorytetowych kierunków i programów badawczych.

Nadmienić należy, że instytuty angażują się w szereg przedsięwzięć badawczo-rozwojowych nie tylko w obszarze obronności, ale także bezpieczeństwa państwa, czy też adoptują rozwiązania techniki wojskowej do zastosowań cywilnych – i to należy uznać za wkład wojskowych instytutów w rozwój gospodarki narodowej. Trzeba też pamiętać, że priorytetem ich funkcjonowania jest realizacja prac na rzecz obronności państwa.

Dlatego, biorąc za podstawę potrzeby operacyjne Sił Zbrojnych oraz konieczne do pozyskania technologie dla krajowego przemysłu obronnego, MNiSW – we współpracy z MON i MG – opracowało „Program badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz polskiego przemysłu obronnego”. Na realizację wyżej wymienionego programu przewiduje się przeznaczyć w okresie 3–5 lat środki w kwocie około 2,5 mld zł pochodzące z budżetu MNiSW.

Współpraca międzynarodowa jest również ważnym instrumentem podwyższania poziomu badań naukowych i prac rozwojowych prowadzonych w polskich jednostkach naukowych i badawczo-rozwojowych, zwiększającym konkurencyjność polskiej nauki i gospodarki. Szczególne miejsce we współpracy zagranicznej zajmuje integracja z Unią Europejską w dziedzinie badań i rozwoju technicznego, która została zapoczątkowana na długo przed przystąpieniem do niej Polski.

Jednostki badawczo-rozwojowe powinny angażować się w inicjatywy służące rozwojowi współpracy w ramach wspólnoty. Towarzyszyć im winien rozwój stosunków bilateralnych z państwami o kluczowym znaczeniu dla Polski w celu wzmocnienia krajowego potencjału badawczego i rozwojowego. Wspierane winny być takie formy współpracy międzynarodowej, które polegają na wspólnym prowadzeniu badań i prac rozwojowych. Wiodącą organizacją w tym obszarze jest Europejska Agencja Obrony (EDA – European Defense Agency).

Udział w programach międzynarodowych, w szczególności w programach badawczych UE, w tym nad technologiami tak zwanego podwójnego przeznaczenia, oraz wykorzystanie unijnych instrumentów pozwala na uzyskanie przez polskie jednostki badawczo-rozwojowe dostępu do nowoczesnych technologii oraz umożliwia udział w awangardowych przedsięwzięciach badawczych.

Polska w rankingach innowacyjności i konkurencyjności jest na odległych miejscach w skali Unii Europejskiej i świata. Zmiana na lepsze tego stanu rzeczy wymaga współdziałania wszystkich partnerów, jakimi w procesach innowacyjnych są: jednostki naukowe i badawczo-rozwojowe, przedsiębiorstwa, organy administracji rządowej i organizacje pozarządowe.

Czy umowy offsetowe, na przykład przy zakupie F-16, przyczyniły się do unowocześnienia polskiej zbrojeniówki?

– Odpowiedź na to pytanie w szczegółach zna Ministerstwo Gospodarki, gdyż resort MON, zgodnie z uregulowaniami prawnymi, nie zawiera umów offsetowych. Jednakże pragnę zaznaczyć, iż firmy: Radmor SA – otrzymał transfer technologii (know-how) na modernizację radiostacji VHF PR4G, ZM Dezamet SA – uruchamia produkcję nowoczesnej amunicji 40 mm, ZM Mesko SA – otrzymał transfer know-how w zakresie głowicy ćwiczebnej RA82 70 mm.

Dodatkowo ZM Mesko SA otrzymał transfer technologii związanej z produkcją nowoczesnej amunicji 12,7 mm typu SG-T wraz z zamówieniami z zagranicy (Saab i Nammo). Ponadto, w fazie finalizacji znajduje się decyzja związania z powierzeniem Wojskowym Zakładom Lotniczym nr 2 w Bydgoszczy serwisowania samolotów F-16.

Agencja Mienia Wojskowego ma ulec poważnym zmianom. Czemu one mają służyć? Czy dzięki temu będzie więcej pieniędzy na uzbrojenie armii?

– Na wstępie pragnę sprostować. AMW nie ma ulec zmianom lecz likwidacji, co jest zgodne z priorytetami rządu. Naszym celem jest, aby funkcjonujący od 14 lat system zaspakajania potrzeb Sił Zbrojnych RP, który się nie sprawdził, został poddany zmianom, polegającym na skutecznym wdrożeniu w MON nowoczesnego systemu pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego, w takim stopniu, aby z jednej strony upływający termin wypełniania przez Polskę zobowiązań w zakresie utylizacji materiałów wybuchowych i amunicji został dotrzymany, z drugiej zaś strony likwidacja AMW pozwoli tak przekształcić obecnie funkcjonujące struktury organizacyjne MON, aby były one koherentne z jej odpowiednikami w krajach NATO i Unii Europejskiej.

Agencja wbrew funkcjonującym w opinii publicznej stereotypom, za wyjątkiem odprowadzanych wpływów ze sprzedaży mienia wojskowego – głównie ze sprzedaży zbędnych dla wojska atrakcyjnych nieruchomości, których katalog jest na wyczerpaniu – na tak zwany Fundusz Modernizacji SZ na poziomie około 200 mln zł rocznie oraz dotacji na utrzymanie i ochronę przekazanych nieruchomości z MON – około 6 mln zł w 2008 roku – nie generowała znaczących ani dochodów ani wydatków budżetowych państwa.

Główny ciężar zakupów nowoczesnego uzbrojenia i technologii wojskowej, których wyraz budżetowy to około 3,3 mld zł, przejmuje urząd MON poprzez wyspecjalizowaną komórkę jaką jest Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych w sile 85 osób, a w przyszłości Agencja Uzbrojenia. Należy wskazać, iż docelowo zmiany w systemie zarządzania zamówieniami publicznymi w wojsku nie doprowadzą do znaczących oszczędności, lecz umożliwią racjonalnie wydatkować środki przekazane z budżetu państwa.

Czy można dzisiaj powiedzieć, że zbrojeniówka ma wreszcie stabilne warunki rozwoju?

– Odpowiedź nie jest taka prosta i jednoznaczna. Gdyby tak było, zbędna byłaby „Strategia konsolidacji i wspierania rozwoju polskiego przemysłu obronnego w latach 2007–2012”. Można powiedzieć, że jesteśmy w połowie drogi. Wiele już zostało zrobione w ramach poprzedniego programu restrukturyzacji tego sektora, przed nami etap tworzenia nowoczesnego koncernu zbrojeniowego.

Dokonując chociażby pobieżnego oglądu stanu naszej zbrojeniówki można by stwierdzić, że stworzone zostały podwaliny organizacyjne, prawne i finansowe do stabilizacji działalności firm przemysłu obronnego. I niezwykle istotna rzecz – wiemy co i kiedy należy dokonać, by firmy nie tylko mogły działać dziś, ale by mogły się rozwijać, a w efekcie proponować naszym Siłom Zbrojnym coraz nowocześniejsze uzbrojenie i sprzęt wojskowy.

Istotnym jest również wzrost ich zaangażowania w programy międzynarodowe, nadzorowane lub koordynowane przez Europejską Agencję Obrony, a w ich efekcie podwykonawstwo w realizacji kontraktów na rynki zagraniczne. A zatem konkluzja – tak, osiągnięty został pewien poziom stabilizacji, ale restrukturyzacja jest procesem ciągłym, by sprostać wyzwaniom przyszłości.

Rozmawiał: Czesław Rychlewski
Źródło: Fakty - magazyn gospodarczy